Liverpool 0–1 Arsenal: gol Havertza kończy serię gospodarzy bez porażki
Arsenal wygrał na Anfield 1–0 w 9. kolejce Premier League po golu Kaia Havertza w 16. minucie. Liverpool oddał 17 strzałów, ale żaden nie był celny.
Tekst wygenerowany przez AI na podstawie danych GolVolt i źródeł wymienionych pod artykułem
Rice dograł, Havertz skierował piłkę do siatki
Jedyny gol padł w 16. minucie. Declan Rice zagrał nisko z prawej strony, a Kai Havertz z bliska, przy dalszym słupku, wepchnął piłkę do siatki. Rice zanotował piątą asystę w tym sezonie Premier League, najwięcej w lidze. Arsenal wygrał na Anfield po raz pierwszy od 14 lat, a jego poprzednie zwycięstwo na tym stadionie pochodziło z 2012 roku.
Liverpool dużo próbował, ale nie trafiał w bramkę
Liverpool miał 56 procent posiadania piłki, 17 strzałów przy 10 Arsenalu i 7 rzutów rożnych przy 4. Strzały celne rozłożyły się inaczej: gospodarze nie mieli żadnego, goście trzy. Do przerwy wszystkie uderzenia Liverpoolu były niecelne, a Arsenal oddał pięć strzałów, z czego dwa celne. Wirtz trafił w poprzeczkę z rzutu wolnego, a Mac Allister głową przestrzelił. Raya w całym meczu nie musiał interweniować. Po przerwie Liverpool próbował doprowadzić do remisu, a gospodarze bezskutecznie domagali się rzutów karnych.
Skutki w tabeli i opinie po meczu
Liverpool przegrał po pięciu meczach bez porażki. Po pięciu kolejnych spotkaniach z golem nie trafił do siatki i jest teraz piąty z 15 punktami. Arsenal, który nie przegrał już siedmiu meczów z rzędu, awansował z drugiego na pierwsze miejsce i ma 24 punkty. Rice na antenie Sky Sports przyznał, że wygrana na Anfield jest dla niego ważna, bo to jego pierwsze zwycięstwo tam jako piłkarza. Nie uznał jej jednak za przełom w walce o tytuł. Havertz w Sky Sports podkreślił, że zasługa za jego gola w większej części należy do Rice'a, który świetnie wbiegł w pole karne i dograł precyzyjne dośrodkowanie. Daniel Sturridge uznał tam, że Arsenal zagrał znakomicie i pokazał swoją jakość, a Liverpool może czerpać z tego meczu pozytywy.